Nigdy nie przypuszczałem że będę zmuszony pisać te słowa. Film, który wzbudzał moją ciekawość, tęsknotę do dzieciństwa w którym z wypiekami na twarzy śledziłem fantastyczne przygody doktora Jonesa, okazał się kompletnym niewypałem.
Fabuła jest więcej niż kontrowersyjna. W zasadzie ciężko jest pochwalić za coś ten element. Idiana chowający się w lodówce która w swej obudowie ma ołów, wychodzi bez szwanku z próby bomby atomowej. Indiana dociera do tajemniczej kryształowej czaszki która okazuje się być czaszką obcej formy życia która przybyła na ziemię ponad 5000 lat temu. Obcą formę życia nazwijmy trywialnie “ufoludkiem”, ponieważ na nic innego nie zasługuje. Wątek El Dorado miasta w górach Ameryki Południowej poprzez ufoludka został połączony z tajnymi bazami Armii Amerykańskiej w Nowym Meksyku, gdzie podobno wylądował kiedyś inny ufoludek. Okazał się on przedstawicielem tej samej rasy. Ponadto pojawianie się słabo zagranej Pani doktor z ZSRR, która na swym obcisłym wdzianku na plecach ma nadruk Sierpa i Młota i napis CCCP (po angieslku ZSRR, w języku rosyjskim pisze się to zupełnie inaczej), która jest ulubienicą Stalina i jeździ po całym świecie w poszukiwaniu artefaktów mających dać niebotyczną władzę swemu przełożonemu. Kolejna sprawa Indiana podejrzany przez FBI o sprzyjanie komunistą i zawieszony w pracy na Uniwersytecie. Beznadziejne wspominki o tym że ojciec (Sean Connery) i Marcus (w poprzednich częściach fajtłapa, kolega z Uniwersytetu) nie żyją. Epatowanie ich zdjęciami, tragedia! Pojawia się młody chłopak na motocyklu, ponieważ w latach 40 i 50 nastąpił wykwit młodzieży, która jak Marlon Brando Jeździła na Hareyach i nosiła skórzane kurtki. Młodzieniec okazuje się, co łatwo przewidzieć synem doktora Jonesa, którym on nie miał pojęcia. Matką Jonesa Juniora okazuje się towarzyszka Indiany z Filmu “Poszukiwacze Zaginionej Arki”. Zostają wprowadzone kolejne postaci zupełnie nie wiadomo dlaczego. Choćby przyjaciel dr Jonesa niejaki Oxley, o którym nigdy wcześniej nie słyszeliśmy, a także jakiś ni to brytyjski agent ni poszukiwacz przygód aktor nie znanego nazwiska ale zapamiętany z serialu “Robin Hood”(Will Szkarłatny). Wszystko wymieszane i pozbawione sensu.
Akcja zmienia się co rusz ale to jeszcze bardziej komplikuje sprawę. Film nie jest ani trochę ciekawy, jest nudny nie dopracowany i bezsensownie banalny. Nawet muzyka do tej pory wspaniała z której słyną John Williams jest nijaka.
Wszystko podane na sucho bez przypraw i sosu powoduje że jedyną rzeczą którą można zrobić podejmując trud skonsumowania tego gniota to się nim udławić!
Koniec banalny dr Jones bierze ślub z Marry a Jones Junior prawie przejmuje jego kapelusz.
Mam ogromną prośbę do George Lucasa. Proszę nie robić dalszych części.
“Artyści” zakpili z nas wiernych oglądaczy i podali nam produkt który ma się sprzedać poprzez marketing a nie poprzez wartość.
Wolę obejrzeć Mumię III widziałem zajawkę, też bezsensownie fantastycznie, ale Mumia III nie zrzuci z pomnika dr Jonesa. To zrobił sam George Lucas.
Od początku piszę że recenzja będzie krótka. Jestem świeżo po obejrzeniu filmu i jestem… załamany.
Takiego chłamu nie spotkałem dawno, powiązanie Indiany Jonesa z przybyszami z obcej planety to totalna porażka. Akcja nie trzyma się “kupy”, wątki uciekają nie wykorzystane możliwości.
Niejaki jarasjarty zamieścił na YouTube.com filmik który obrazuje największy GAME OVER jaki widziałem.
Szukałem filmików z Pudzianem w roli głównej z Tańca z Gwiazdami, i trafiłem na Taniec z Gwiazdami troszkę innego rodzaju. Co prawda nie jest on może związany z tańcem a już o gwiazdach to ciężko rozmawiać. Jednak podkład muzyczny który jest załączony do filmu tłumaczy wszytsko. Under my Umbrella, tak powinien nazywać się film.
To zdradzieckie i zabójcze przyciaganie ziemskie, dla nich zmagających się potwornie przekraczało chyba 4 a może i 5 G.
Głupia sprawa wczoraj miałem urodziny i jakoś mnie to nie przejęło wcale a wcale…
I gdyby nie to że jak nigdy dotąd moje czarnuszki kochane do mnie zaczęły słać życzenia urodzinowe to w sumie nic wielkiego by się nie stało.
“Z początku myślałem że może coś się stało, ale to by nasze Polskie Radio dawno już podało. Pisała by prasa we wszystkich dziennikach. No bo co by z tego była by za tajemnica. I jak ten natchniony już nie wytrzymałem. Razem z motorniczym kumplem z partyzantki tramwaj zatrzymałem. I jak ten natchniony poeta Horacy…” (śpiewał Bohdan Smoleń, ale podejrzewam o współudział Zenona Laskowika, “w końcu sam wiesz z kim oni się wtedy bratali”)
Jednak po chwili zastanowienia uświadomiłem sobie co takiego się stało iż nagle przypomnieli sobie o moich urodzinach moi znajomi. www.nasza-klasa.pl oferuje taki gadżet jak przypominanie o urodzinach swoich znajomych.
I tu z jednej strony szlag mnie trafił, a z drugiej pewnego rodzaju olśnienie. Albo nawet stało się to jednocześnie i nie ze stron ale centralnie.
To ja tyle lat nie mogłem się doczekać na życzenie urodzinowe a tu wystarczy tylko jeden pomysł i wszystko załatwione.
Oj wy pospolici nygusi, leniwce zwisające z gałęzi, sklerotycy i przeżarci słoniną jak Kwicoł z reklam Kamy, tylko na tyle was stać? Tylko tyle mobilizacji jesteście w sobie wykształcić? A posługiwać sie zwykłaym notatnikiem i kalendarzem to nie łaska? Parszywce jedne wredne.
Ogłaszam wszem i wobec! Nie przyjmuję życzeń urodzinowych od tych. którzy życzenia wysłali tylko z powodu tego iż nakazała im to nasza-klasa. “Nie będzie niemiec pluł nam w twarz i dzieci nam gremanił”, o nie!
Oświadczam, oficjalnie iż nie tylko nie przyjmuję tych życzeń, ale co więcej odsyłam je do nadawców!
A teraz gdym już dokonał rozrachunku pójdę sprawdzić pocztę może dostałem powiadomienie iż ktoś ma urodziny. W końcu do cholery od czego jest nasza-klasa. I od czego są przyjaciel.
moja Pani od polskiego z podstawówki powiedziałaby że od więc nie zaczyna się zdania…..
Siedziałem sobie i myślałem (na początku był chaos)
I jak już tak sobie siedziałem, to wymyśliłem sobie, że jest tyle spraw którymi chciałbym się ze światem podzielić, że może warto. “Warto rozmawiać” to może i warto napisać. (tu pojawia się już kreacjonizm)
No i jak tak już siedziałem i podjąłem decyzję że warto napisać, to stworzyłem sobie bloga. (i teoria big bang się urealniła)